Co ma kura z jaszczura?

Czy dinozaur i zielononóżka to bliska rodzina?

Jak się okazuje, tak. Natura zadbała, by w nas oraz w naszych braciach mniejszych pozostawić mnóstwo tropów do odkrywania zagadki niebiesko-zielonej planety. Praca paleontologów uświadamia, że Ziemia jest spójnym systemem, w którym pewne rozwiązania biologiczne okazują się na tyle odpowiednie do wykorzystania zarówno dzisiaj, jak dwieście milionów lat temu. Książka Co ma kura z jaszczura? prezentuje kilka przykładów tej ziemskiej oszczędności, różnorodności i – niekiedy trudnego do uwierzenia – pokrewieństwa.

Co ma kura z jaszczura?, praca zbiorowa, Wydawnictwo Adamada, ilustracje Roman Garcia Mora

Z okładki zawadiacko łypie na nas tyranozaur. Na jego “nosie” stoi dumny i wyprostowany, tak jak to tylko one potrafią – kogut. Obaj kolorowi, potężni, wykluci z jaja. Podobnie spektakularnie prezentuje się kogut w duecie z archeopteryksem, bo choć nie mają wielkich rozmiarów, to majestatyczni są i upierzeni. No, dość żartów! Tak naprawdę to niniejsza książka jest jedną z ciekawszych pozycji popularnonaukowych dla dzieci i młodzieży. W przejrzysty sposób, w towarzystwie genialnych, wiernych ilustracji, dowiadujemy się, jak bardzo spokrewnione są ze sobą zwierzęta, które zamieszkiwały Ziemię przed milionami lat i obecnie. Wspomniany archeopteryks jest wyjątkowym przykładem ewolucyjnego zamysłu: łączy bowiem cechy gada i ptaka. Ma małą, gadzią czaszkę i pazury, ale też pióra i połączone obojczyki (co możemy zaobserwować przygotowując niedzielny obiad). A propos jedzenia – gdyby Galileusz wybrał się na wycieczkę na Madagaskar, możliwe, że spotkałby jeszcze mamutaka. Ilustracja jaja tego gigantycznego, trzymetrowego nielota nie zmieściła się w książce, było tak ogromne!

Mogłabym godzinami pisać i opowiadać o niezwykle ciekawych informacjach, jakie znalazłam w Co ma kura z jaszczura?. Każda książka prowokuje do poszerzania wiedzy i poszukiwania dalszych informacji, rzadko jednak zdarza się, by opisy fizjonomii, porównania układów kostnych czy zębów były tak estetyczne, przejrzyste i po prostu ciekawe. Jestem przekonana, że diablęta ze szkół podstawowych będą zachwycone tą pozycją, zwłaszcza, jeśli interesują się przyrodą.

Wniosek z lektury jest następujący: przed milionami lat zwierzęta na Ziemi miały ogromne rozmiary, prehistoryczne leniwce wielkością przypominały dzisiejsze słonie, a zęby prapradziadka rekina były wielkie jak talerze. Ogromny jest też mój zachwyt podczas lektury, bo w piękny sposób, dzięki wiernym ilustracjom Mory oddano ciekawe szczegóły stworzeń, jakich – może na szczęście – nigdy nie poznamy. To wspaniałe, że tyle nas wszystkich łączy!

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Adamada za egzemplarz książki.

Zdjęcie okładki podkradłam ze strony Wydawnictwa.