Dom, który się przebudził

Wydawnictwo Mamania proponuje już drugą książkę duetu Martin Widmark – Emilia Dziubak. Widmark, autor książek o przygodach Nelly Rapp i twórca Biura Detektywistycznego Lassego i Mai, oraz najpopularniejsza, genialna polska ilustratorka, stworzyli niezwykłą książkę, która podobnie jak Tyczka w Krainie Szczęścia skruszy nawet najbardziej zatwardziałe serca.

Wydawnictwo Mamania, Dom, który się przebudził, tekst Martin Widmark, ilustracje Emilia Dziubak

Dom, który się przebudził to opowieść o samotności. Jej bohaterami są staruszek oraz tytułowy dom, obaj opuszczeni przez kobietę swojego życia, która odeszła już do krainy wiecznych cudów. Bohaterowie zmagają się więc z codziennymi kłopotami – przez zabrudzone okulary i okna nie widzą pięknego świata, codzienne przygody obrosły kurzem i nawet książki już nie chcą być czytane. I nagle, w tę rozszalałą pustkę wtargnął ktoś bardzo mały, bezkompromisowy i nieprzyjmujący odmowy. Wtargnął z kiełkującym życiem i nakazał o nie dbać, choćby nie wiem co. I wydaje się, że wściekły hałas zerwał się z łańcucha, zaczął buczeć i zawodzić jeszcze głośniej, aż nagle, zupełnie niespodziewanie i bez zapowiedzi, ucichł. Nie rozsadził czaszki, nie oślepił, nawet nie zadrasnął. Tylko zniknął, wyfrunął, nie zamykając za sobą drzwi. I dzięki tym otwartym drzwiom pojawiła się przestrzeń na więcej życia, na radość, uległość, troskę.

Zawsze myślałam, że to samotność brzmi tysiącem fajerwerków, niepojętym hałasem, furią bzycząca w głowie, dzikim, nieokiełznanym harmidrem. Że jedyną granicą tego szaleństwa jest czaszka, skrywająca ten niemy wrzask, a czasem dziki skowyt, którego nikt nie słyszy lub nie chce słyszeć. Martin Widmark i Emila Dziubak udowadniają jednak, że jest dokładnie odwrotnie – hałas samotności to jedynie wołanie duszy o miejsce na te wszystkie piękne rzeczy, które można zobaczyć, zwiedzić, zjeść, pomacać, przeczytać. Po prostu musi pojawić się ktoś, kto wtargnie w odpowiednim czasie, miejscu i z odpowiednim nasionkiem. Mnie to cieszy, wzrusza i motywuje, przede wszystkim do czytania dzieciom. Mam nadzieję, że i Wy skorzystacie z tej radości.

Bardzo dziękuję wydawnictwu Mamania za egzemplarz książki.

Zdjęcie okładki tradycyjnie wypożyczyłam ze strony Wydawnictwa.