Cisza!, Céline Claire, ilustracje Magali Le Huche

Pan Antoni lubi ciszę i spokój. Któż z nas nie lubi? Kawka w ciszy, odpoczynek, może jakaś lektura lub krzyżówka? Nie ma nic bardziej błogiego ponad święty spokój, a nie ma świętego spokoju bez ciszy. Skoro więc z ulicy dobiegają wrzaski, nieopanowany harmider i – o zgrozo – dźwięki akordeonu – święty spokój zostaje zagrożony. Pan Antoni wyrusza zatem z krucjatą. Przywróci kawce sacrum!

Z początku pomysł wydaje się tak bardzo racjonalny jak to tylko możliwe. Jeśli świat staje się nie do wytrzymania, należy go zdyscyplinować i doprowadzić do zadowalającego stanu. Pan Antoni bierze sprawy we własne ręce, wydaje sporą gotówkę, ale skoro to w ważnej sprawie, to przecież warto. Taki świat pełen zaplanowanej subordynacji, watowany ciszą, tak bardzo odległy jak tylko się da, to świat dający panu Antoniemu szczęście. Szybko jednak okaże się, że oprócz ciszofila Antoni jest także zrzędą, cholerykiem i ludzie są mu niezbędni. Do narzekania. 

Żarty żartami, ale Cisza! jest mądrą bajką o wielu trudnych sprawach. Przede wszystkim o izolacji z wyboru. Niektórzy z nas mają mnóstwo powodów, by unikać towarzystwa innych – depresja, kompleksy, fobie to tylko niektóre z nich. Ale jest też izolacja z wyższości, taka, która nie docenia ludzi, dewaluuje ich istnienie, wyznawane wartości a nawet charakter czy powierzchowność. To smutne i niebezpieczne, a tacy butni nonkonformiści najczęściej kończą jako zgorzkniali, gderający samotnicy. Céline Claire dowodzi zatem, że nie ma możliwości zamknięcia się w swojej uroczej bańce i przezimowania życia wyłącznie w gawrze własnych przyzwyczajeń. Może byłoby to wygodne, gdyby udało się dostosować świat do własnych pomysłów, lecz niestety nasza głowa nie jest na tyle kreatywna, by wyczarować całą feerię barw świata. Dopiero kontakt z drugim, czasem uwierający, niewygodny, nieintuicyjny, może wnieść w życie blask i sens. I może o takim strachu przed brakiem akceptacji, zarówno siebie przez innych jak innych przez siebie, są ilustracje Magali Le Huche. Kolorowa bańka ciszy, jaką wydmuchuje wokół siebie Antoni, kontrastuje z nabrzmiałą od dźwięków, choć niemą kreską miasta. Dopiero, gdy nie da się dotknąć tego gwaru, gdy nie słychać, jak słoń czy samochód zatrąbią, Antoni zrozumie, jak marne prowadził życie. 

Czasami mamy gorsze dni, zapominamy o tym, że nie jesteśmy pępkiem świata. Ale na szczęście są ludzie, a także książki, które nam o tym pokrzepiająco przypomną. 

Zdjęcie okładki ze strony Wydawnictwa.