Patrick George, Uratuj mnie!

Jeśli życie zwierząt i ich emocjonalna kondycja nie są Wam obojętne, zapraszam do oglądnięcia i przemyślenia książeczki Patricka George’a. Autor przedstawia zwierzęta siłą umieszczone w ludzkim świecie oraz te same zwierzaki w swoim naturalnym środowisku. Różnica jest spektakularna a efekt… porażający.

Widok smutnych, porzuconych zwierząt, zwłaszcza tych w schroniskach, które błagają psim wzrokiem o odrobinę miłości to już codzienność. Zwierzęta pokochane na chwilę, służące za sympatyczną maskotkę często skazane są na samotność, głód i warunki życia uwłaczające ich godności. Ale czy życie w ciasnej klatce w zoo, obserwowanie obcych ludzi, dla których zwierzęta stanowią przedmiotową rozrywkę, nie jest podobnie trudnym losem? Patrick George porusza właśnie takie trudne tematy, podejmuje próbę uświadomienia młodym czytelnikom, że wiele zwierząt nigdy nie zazna życia w naturze, skoro od małego zostają zamknięte w zbyt ciasnym ludzkim świecie. Pokazuje uwięzionego w klatce niedźwiedzia o wyjątkowo zasmuconej mowie ciała, dokonuje dekapitacji łosia, by pokazać absurdalność myślistwa, zrywa z miękkiego liska futerko i otula nim szyję eleganckiej kobiety, by na koniec rozczulić samotnym, zmokniętym psiakiem wyrzuconym do kosza. Dziecko ma za zadanie obracać folie umieszczone pomiędzy stronami. Powinno zdecydować, które środowisko jest naturalne i dowiedzieć się, że ze strony zwierząt konieczne jest poświęcenie – czy to zerwanie więzów rodzinnych, czy po prostu utrata życia. Dobrze jest zwrócić uwagę, że w świecie nastawionym na konsumpcjonizm należy zachować proporcje pomiędzy tym, co nadaje się do udomowienia i użytkowania, a tym, co powinno pozostać wolne, nieznane i dzikie. Bo gdy patrzę na obrazki pozbawione zwierząt, widzę pustkę – pustkę wymordowania, wyginięcia, wyczerpania sił natury. A przecież nie taki świat jest nam potrzebny.

Zdjęcie okładki ze strony Wydawnictwa Bajka.