Sabine Bohlman, il. Emilia Dziubak, Tatusiu, czy dziesięć to dużo?

Krótko i zwięźle trzeba stwierdzić: jeśli książkę ilustruje Emila Dziubak to musi być doskonała. Jej spojrzenie sprawia, że opowiadane historie otrzymują nowy wymiar i zyskują na znaczeniu.

Mały, ciekawski wilczek zadaje tacie pytania o stosunki wielkości. Może to zbyt dosadnie powiedziane, ale właśnie o to chodzi – by wilczek poznał perspektywę. Sugestywne ilustracje dowodzą, jak bardzo nasze spojrzenie na świat zależy od miejsca i sytuacji, w której się znajdujemy. Sympatia w oczach wilczka sprawia, że poznawanie świata razem z nim jest fascynującą przygodą i odprężającą wycieczką. Czy to w spotkaniu z małpami, żabą, żyrafą lub puszystym hipciem, wilczek nie rezygnuje z zadawania pytań i chętnie przyjmuje nową wiedzę. Wydaje mi się, że taka pozytywna, euforyczna forma jest doskonała dla przekazania nowych wiadomości o świecie – jak bardzo różni się w zależności od tego, skąd, jak, kiedy i po co patrzymy Dziecko poznaje tę perspektywę i uczy się, że nie zawsze to co widzimy jest jedynym możliwym stanowiskiem. Dodatkowo, Emilia Dziubak czyni zwierzęta zabawnymi, lekko sarkastycznymi, co dla dziecka jest doskonałym powodem do uśmiechu a dla rodzica mrugnięciem oka, sprawiającym, że lektura jest przyjemnością. Gdy wilczek z tatą biegają po łące, słychać szum traw, dookoła rozbryzgują się płatki kwiatów i radość z bycia razem. Wilczek poznaje też tryb życia niektórych zwierząt i z szacunkiem przyjmuje wszystkie różnice.

Morałem tej powieści jest bezgraniczna i niezależna od jakichkolwiek czynników miłość do dziecka. Po wielu przykładach, gdy poznanie rzeczywistości możliwe jest dopiero po spełnieniu pewnych warunków, miłość taty wilka okazuje się stała, staje się fundamentem życia i punktem wyjścia dla wszelkich innych perspektywicznych dywagacji. To krzepiąca, słodka i cicha konstatacja, która daje energię na życie, radość na dzień i ogromne pokłady miłości dla wszystkich wokół.  

Zdjęcie okładki ze strony Wydawnictwa Nasza Księgarnia.